Now I feel I`m on my road. 2006-09-19 16:55:45

Tak mi szkoda tego bloga.. tyle czasu obcujemy ze sobą. Jesteśmy już jak para przyjaciół. Z taką różnicą, że przyjaciele na sobie polegają. U nas jest tak, że to ja żalę się na cały ten kurewski świat. A on wysłuchuje. No może..prawie wysłuchuje.
Może ja też mogłabym słuchać.
Gdyby mój blog był żywy...
Nie mam na nic czasu. Próbuje doszukać się sensu w tym co robię, pewności w tym kim jestem. I idzie mi coraz lepiej.
Tak więc kończę na jakiś czas. Kończę do czasu, aż moje życie nabierze konkretnych barw.

skomentuj (5)

Bo tak.. bo lubię... bo kocham.. 2006-08-30 19:46:38

Tyle dni, które kochasz
W sercu tyle miejsc, które znam
Tyle kłamstw i miłości
Wielkiej jak ten mur co dzieli nas.


Te słowa dedykuję komuś.. komuś szczególnemu. Komuś, kto nie wie, że jest szczególny. Że nadal jest. Dla mnie. I nie tylko dla mnie. Tak myślę..

Chodź...
I nie mówmy już
Co między nami jest
...To ogrody wirują znów



skomentuj (1)

Bo ja chciałabym zdobyć cały świat.. 2006-08-22 16:00:08

Przeglądając dzisiaj w internecie oferty pracy, trafiłam na ogłoszenie, którego wymagania lekko zbiły mnie z tropu.

"Wymagania:
- aktualna książeczka sanepidu (aktualne badania okresowe)
- rozmiar odzieży 36/38
- wysoka komunikatywność
- miłe usposobienie
- prezencja, estetyka
- uczennice/studentki (18-26 lat)"

No i niech ktoś mi teraz powie, że nie liczy się wygląd..

skomentuj (3)

Pączek z róż(anym) nadzieniem. 2006-07-28 08:59:30

Postanowiłam zrobić coś dla siebie. Zaczęłam naukę pływania. Wyglądam śmiesznie - 20letnia dziewczyna z deską (szkoda, że nie windsurfingową). Nie obchodzi mnie to jednak, bo się uparłam. Pod koniec wakacji będę pływać jak syrenka (lub sarenka, jeśli mi nie wyjdzie). A jak się utopię podczas lekcji? Mówi się trudno - przynajmniej będzie o jednego debila mniej:)

P.S. Dobiłam się.
Obejrzałam Shreka = nie spałam pół nocy.

Wspomnienia...

skomentuj (4)

Cała reszta nie obchodzi nas... 2006-07-24 20:48:24

O: Ciociu.. czy ty jesteś smutna?
Ja: Nie O. wydaje ci się..

Dzieci to jednak mądre istoty. Zauważają zmiany w naszym nastroju nawet wtedy, gdy tego nie chcemy. Próbowałam ukryć smutek jak nigdy. Tak, żeby nikt tego nie dostrzegł. I akurat ona, mała, 5-letnia dziewczynka to zauważyła.
Stałysmy na balkonie mojej babci. Ona zabawiała się szczekaniem na stojące nieopodal psy, ja tęsknie patrzyłam w pewien punkt, ławkę, od której zaczęło się wszystko to, co było mi kiedyś tak drogie. Wspominałam dzień, w którym skończyło się życie mojego dziadka, a zaczęło moje. Znów zaczęłam zarzucać swój mózg pytaniami, które na zawsze pozostaną bez odpowiedzi.
I tylko ja wiem o co chodzi. Nic nie było ważne. I nie jest. Już nie...

O: Ciociu, czy ty jesteś smutna?
Ja: Nie O. wydaje ci się..
O: Ale ja widzę, że jesteś.
Ja: Ech... Ja też widzę, O.
O: To dlaczego jesteś?
Ja: Nie wiem.
O: Jak to nie wiesz? Każdy wie dlaczego jest smutny.
Ja: No dobrze O. , wiem.
O.: To dlaczego?
Ja: Jestes za mała, żeby o tym rozmawiać
O: To, że jestem mała, nie upoważnia cię do tego, zeby mnie ignorować!

Spojrzałam na nią. Stała, podpierając się pod boczki z miną mówiącą "lepiej mi odpowiedz, bo jak nie, to...".
Uśmiechnęłam się. Jej powiedzonka potrafią rozśmieszyć człowieka w najmniej oczekiwanym momencie.
"Ty mały łobuzie, chodż no tu do mnie!" - po tych słowach zaczęła się akcja "łaskotanie".

Miałam nadzieję, że po niej zapomni o czym rozmawiałyśmy.
No i zapomniała. A ja zaczęłam po raz kolejny rozmyślać o sprawach, które rozrywają mnie od środka.

Z Ł. powoli oddalamy się od siebie. Nie jest to czymś nagłym. To powolny etap, który dostrzegłam jakieś 3 tygodnie temu. Przesadzam? Może. Ale faktem jest to... że fakt oddalenia istnieje i żywy pozostanie.

Nie znam recepty na idealny związek. Każdy z nas ma wady, które druga osoba powinna starać się zaakceptować. My z Ł. chyba nie posiadamy tej umiejętności. Przestaliśmy się rozumieć i dostrzegać, że druga strona czegoś potrzebuje, że druga osoba jest inna od tej pierwszej
i nie zmienimy się na siłę.

Bezustanne kłotnie o błahe sprawy niczego nie załatwią. Dziś to wiem. Jutro będę to wiedzieć. Ale wczoraj tego nie wiedziałam. I Ł. też.

Może to ze mną jest coś nie tak? Może nie potrafię być z kimś? To już druga osoba, z którą nie potrafiłam zostać na zawsze.

K., który nie chce mieć ze mną nic wspólnego wie o tym najlepiej. Nie wyszło - ktoś powie, że się zdarza. Dzisiaj, przechodząc koło niego na ulicy nie potrafie spojrzeć mu w oczy. On też nie patrzy,dlatego jest mi łatwiej.
Więc dlaczego jest tak, że potrafię Go przywołać myślami? Dlaczego jest tak, że jest obecny w moim życiu? Nie wiem. Może dlatego, że był pierwszy, ważny
i niezapomniany.

"Nie obwiniaj się" - usłyszałam dzisiaj. Nie obwiniać? Szkoda, że nikt nie chce powiedzieć w jaki sposób mam uspokoić to wszystko.

Nikt mi tego nie powie. Dlaczego? Bo muszę zacisnąc zęby i przeć do przodu nie patrząc w przeszłość.
Ze swojego słownika wyrzucam od dziś zwrot "co by było gdyby?", ze swojej pamięci wyrzucam wszystko to, co boli. Trzeba ukoić swoje serce. Nawet w tak drastyczny sposób.


"I takim ci ja mocarz
Że kiedy słów nie trzeba
Nie umiem stworzyć nieba
Miłością w oczach... "


skomentuj (1)

Umysł schowałam pod bieliznę :/ 2006-06-26 16:52:36

Obiecywałam sobie , że tym razem wyślę kartkę. I znowu mi nie wyszło. Wszystkiego najlepszego B.

skomentuj (1)

"Wieje wiatr.. pachnie wiosną i wiem, że Ty..." 2006-06-16 22:47:00

Nie miałam czasu pisać. Czasu nie miałam. I ochoty też było brak. Zauważyłam, że ostatnio są tu same pesymistyczne notki. Czas więc zastanowić się czy warto dalej obnażać się na internetowych łączach. Zaczynam mieć wątpliwości..

Nie miałam nawet pomysłu na tytuł. Spisałam więc słowa, które akurat leciały w winampie. Lenia dostałam. I tyle.

skomentuj (1)

Księga Gości